sabato 27 agosto 2016

Taras


 
Oj dawno mnie tutaj nie bylo. Troche obowiazkow, troche braku czasu i szczerze mowiac lenistwa. Odpoczelam. Wracam :).
Dzisiaj pokaze Wam nasz taras w nowej odslonie.

Jest to taras betonowy na gruncie.W tym roku polozylismy nowa podloge, odmalowalismy ocieplone w ubieglym roku sciany. Troche balaganu i pracy bylo, nie powiem... ale warto bylo troche sie pomeczyc.

Troche teraz podejde do tego technicznie ( z kobiecego punktu widzenia).
Na zbrojona plyte betonowa zostala polozona warstwa izolacyjna:



Na nia polozona zostala warstwa spadkowa z szybko schnacej mieszanki betonowej. Dzieki niej podczas deszczu woda nie splywa w strone domu.




Kiedy warstwa spadkowa wyschla, zostaly przyklejone do niej plytki ceramiczne.
Wybor plytek byl ogromny, przedzial cenowy bardzo szeroki. Jak zwykle bywa, to co sie nam podobalo, kosztowalo fortune. Po dlugich poszukiwaniach i naradach nasz wybor padl na plytki wloskiej firmy Rondine o nazwie Bristol :




W koncu widac bylo postepy w pracach. Mimo iz ukladanie plytek jest bardzo mozolne i trwa wieki- bardzo bylam zadowolona z rezultatow. Zdecydowalismy, aby prostokatne plytki ulozyc w tzw. choinke, co opoznilo troche zakonczenie prac.

 Pomalutku.... 


...pomalutku....


....pomalutku...


..... i.....tadam....taras skonczony!!! :) Teraz prezentuje sie tak ( zasypie Was fotkami ;) ):
 



W nastepnym roku chcialabym uszyc poszewki na lezakowe materace. Zakupilismy je kilka lat temu w jysku, kiedy jeszcze krolowal w naszym domu styl etniczny. Uwielbialam wtedy wszelkie odcienie zolci, czerwieni, pomaranczy....eh ;)










W tym roku po raz pierwszy usawilismy ku uciesze dzieciakow ( i naszej tez) basen ogrodowy. super sprawa w upalne dni. Sofia nauczyla sie nurkowac, a Sebastian przelamal lody z woda. nie wiem dlaczego nie wpadlismy na pomysl jego zakupu wczesniej...










 
Nie ukrywam, ale taraz w nowej odslonie bardzo mi sie podoba. 

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i wracam do pakowania walizek- juz za kilka dni wyjezdzamy na wakacje na poludnie Wloch.

domenica 6 marzo 2016

Wielkanocne zajace czyli wiosna, ach to ty!



 

Pewnie widzialyscie juz nie jeden raz reklame w polskiej telewizji z pieknymi, rumianymi drozdzowymi zajaczkami. Skuszona ich pieknym wygladem postanowilam i ja upiec te fikusne buleczki. Licza sie dobre checi. Moze ich wyglad nie przypomina tych telewizyjnych ( uzylam tez innego przepisu), ale mowie Wam smak i zapach- powala. 

I tak zaraz po pojawieniu sie zajaczkow zaczelam myslec o nadchodzacych swietach.






Troszke wiosny zwitalo w domu, natomiast w ogrodzie widac ja na kazdym kroku...
Wsrod kwiatow rozmarynu juz od miesiaca uwijaja sie pszczoly. Wspanialy zapach kwiatow i bzyczenie owadow rozlega sie na kazdym kroku.





Zakwitla tez tarnina i drzewa owocowe..





Pojawily sie liscie na drzewach...


Laki pokryly sie stokrotkowym dywanem...




Ze snu zbudzily sie tez piwonie...











Niesmialo, ale jednak. Wiosna wybuchla tecza kolorow. To nic, ze dzis znow grad pokryl wszystko lodowymi perlami. Znow wraca radosc zycia. Znow wszystko optymistycznie rozkwita. Chce sie zyc. Wiosna, wiosna, ach to ty!